
Do Muzeum Wojska Polskiego wybraliśmy się z naszym dwulatkiem jak tylko pokonaliśmy ciągnące się w nieskończoność przeziębienie. Z racji, że maluch zaczął wykazywać żywe zainteresowanie wszelkiego rodzaju pojazdami – zarówno tymi przemieszczającymi się po lądzie, jak i latającymi – za cel obraliśmy sobie Muzeum Wojska Polskiego, a właściwie wystawę plenerową na placu przed budynkiem.
Ponad 250 tysięcy eksponatów
Muzeum Wojska Polskiego znajduje się przy Al. Jerozolimskich 3. Na wycieczkę wybraliśmy się pod koniec lutego, spragnieni wrażeń i nowych miejsc. Już po wejściu na jego teren nasz syn nie mógł opanować rosnącej ekscytacji – zewsząd otaczały nas samoloty i śmigłowce różnego sortu. Niestety, w tamtym momencie zwiedzenie maszyny w środku było jeszcze niemożliwe, ale już sam widok majestatycznych obiektów z ogromnymi skrzydłami spowodował, że na twarzy malucha pojawił się szeroki uśmiech.
Nie mniejszym powodzeniem cieszyły się u niego czołgi, armaty i wszelkiego rodzaju wyrzutnie rakiet. To również pole popisu dla taty, który posiada w tym temacie rozległą wiedzę i chętnie opowiadał anegdoty na temat kolejnych eksponatów. Nie muszę dodawać, że mały podróżnik słuchał z zapartym tchem.
Wykończeni, ale szczęśliwi
Mieliśmy w planach zwiedzeniu Muzeum Wojska Polskiego również w środku, jednak okazało się to niemożliwe – nasz maluch absolutnie nie chciał opuścić terenu ogrodu, aż do momentu, kiedy zabawa zmęczyła go tak, że nadawał się już tylko do drzemki.
Dla nas, rodziców, to z pewnością miejsce, które odwiedzimy jeszcze nie raz. Nasz mały fan pojazdów wszelakich pogłębia swoją pasję w zastraszającym tempie i to miejsce z powodzeniem ma szansę stać się jednym z jego ulubionych. Jeśli Wasza pociecha również uwielbia samoloty i czołgi – naprawdę warto. Dodatkowym plusem jest to, że dziecko ma dużo przestrzeni do biegania na świeżym powietrzu, za każdym rogiem czają się nowe atrakcje, a samo wejście na ekspozycję plenerową jest darmowe. Polecamy serdecznie.